Nadzieja motywuje

Nie wiem czy to prawda, ale jeśli dzisiejsze rewelacje okażą się być prawdą to chyba jutro z samego rana wybiorę się do swojego wujka i zacałuję i wyściskam go na śmierć. Mężczyźnie nie wypada okazywać swoich uczuć zbyt wylewnie, ale tak długo byłem bezrobotny i poszukiwałem pracy, że nagła perspektywa zatrudnienia jest dla mnie na tyle radosną, że jestem w stanie zapomnieć o wszelkich zasadach i konwenansach.

45Jeśli wujek naprawdę załatwił mi pracę jako operator sprzętu budowlanego Zawiercie to pozostanę jego dłużnikiem do końca swojego życia. Pracy na podobnym stanowisku poszukiwałem samodzielnie przez blisko pół roku, jednak żaden pracodawca nie potrzebował nowego pracownika. Może gdybym chciał pracować jako zwykły robotnik budowlany to coś by się znalazło, ale skoro chciałem związać swój los ze sprzętem budowlanym to nigdzie nie było dla mnie pracy.

Dzisiejszy telefon od wujka, który naświetlił mi nową sytuację i wlał w moje serce nadzieje był jedyną pozytywną informacją rekrutacyjną, jaką dostałem od kilku miesięcy. Do tej pory otrzymywałem głównie wiadomości o tym, że nie zostałem zakwalifikowany na rozmowę kwalifikacyjną lub w ogóle nie ma dla mnie pracy. Nic dziwnego, że po takim okresie niepowodzeń przestałem wierzyć w siebie i swoje umiejętności. Teraz, jeśli dobrze pójdzie na nowo docenię samego siebie i będę z siebie dumny. Oby tylko wszystko wypaliło!